16.12.2017 – Zimowe KoRNO (Mateusz)

Pęknięta Rama i Pęknięta Szprycha ! – na szczęście tylko na mapie. Takie atrakcje przygotowali tym razem organizatorzy rajdu na orientację ZIMOWE KORNO czyli Stowarzyszenie Razem Osiągniemy Cel, którego bazą tym razem był Zendek koło Pyrzowic. Część nazw miejscowości została bowiem na mapie zmieniona na inne…. bardziej rowerowe 

Wystartowałem na najdłuższej rowerowej trasie – czyli na około 80 km. Dostałem na starcie mapę z 18 zaznaczonymi punktami i opisami gdzie znajdują się pozostałe dwa punkty  Żeby ich nie pominąć na trasie musiałem najpierw rozszyfrować podpowiedzi do tych dodatkowych punktów. Trzeba było między innymi w północno-zachodniej części mapy znaleźć most, który miał coś wspólnego z wielbłądem (a więc o nazwie Garbaty Most) i od niego odliczyć odpowiedni dystans. Po zaliczeniu najbliższego od startu punktu, pojechałem w dalszą trasę przez miejscowość (w dniu startu) zwaną wg mapy Pękniętą Ramą  nieopodal Międzygalaktycznego Portu Niezidentyfikowanych Obiektów Latających zwanym kiedyś pospolicie Lotniskiem Katowice – Pyrzowice. Sporadycznie spotykałem na trasie innych uczestników. Frekwencja nie była taka jak na podobnych imprezach latem (ale i tak 111 osób !!). Może np. dlatego, że rano było -5 stopni i po drodze woda w bidonie zamarzała  Najpierw odwiedzałem punkty na wschód od bazy. Szło sprawnie, starałem się być ostrożny i w rowerowym entuzjazmie nie zagapić się i nie zgubić  Nawet się udawało. Między punktem 7 a 5 w okolicach Brudzowic przez chwilę podobało mi się już mniej. Tam gdzie miała być wg mapy ścieżka przez rzekę było tylko jej rozlewisko. Przemoczyłem buty i wiedziałem, że już do mety będę jechał w mokrych – ale to przecież nie powód by się poddawać czy przestać się cieszyć z rajdowego rowerowania  Po krótkich poszukiwaniach udało mi się odnaleźć punkt 11 – najtrudniejszy pod względem nawigacyjnym tego dnia.

Po drodze zaliczyłem jeszcze miejscowość Pęknięta Szprycha, a za rzeką Granicą (zwykle Brynicą), także Wielką Panę i Małą Panę. W lasach mijałem wiele saren i czasem jakiegoś innego pasjonata z mapą  Dojechałem, aż do miejscowości Lungsztanga koło Luftplpmy. Podobno to śląskie słowa związane z rowerami… muszę uwierzyć na słowo  W końcu dotarłem do miejscowości gdzie powinienem chyba zostać  – nazywała się (oczywiście na pomysłowej mapie organizatorów) Szalony Rowerzysta. To chyba ojczysta miejscowość wszystkich uczestników rajdu…. w końcu jeździliśmy parę godzin w samym środku grudnia  Po kilku godzinach jazdy już kierowałem się przez miejscowość Zimne Nogi (hmm zazwyczaj to chyba Ożarowice) do mety. W tamtych okolicach po dłuższym okresie samotnej podróży znów zacząłem widywać zawodników. Dojechałem do mety po prawie 6 i pół godzinach jazdy. Zrobiłem w tym czasie ponad 87 km, zaliczając wszystkie 20 punktów kontrolnych. Opłacało się nie tylko ze względu na przyjemność jazdy po lasach polach w wiejskim krajobrazie. Zająłem drugie miejsce i zgarnąłem puchar  Rok sportowo kończy się dla mnie Świetnie. W ciągu tygodnia dwa razy miejsce na podium ! (oprócz 2-go miejsca na Zimowym Korno kilka dni wcześniej 3 miejsce na biegu Katowice Wieczorową Porą). I kiedy teraz w niedzielny wieczór siedząc w domu piszę tą relację żałuje, że następne orientacyjne zawody dopiero w styczniu 

Mateusz

Reklamy